...BO ŻYCIE TO NIEUSTAJĄCA PRZYGODA...
| < Listopad 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Popieram Kodeks Blogerów
poniedziałek, 14 lipca 2008
...jestem do resocjalizacji...
...piję Redsa Jabłkowego...
...jednocześnie gotuję botwinkę na jutro...
...właśnie zamiast dodać maggi dodałam Reedsa...
...jakoś nie czuję różnicy w smaku, ale to pewnie dlatego, że znieczulająca siła Reedsa zaczyna działać...
...Amen...
...Kobieta...kategoria odmienna...

...szukając wymarzonego dla siebie telefonu (w mym sercu nadal siedzi Samsung SGH-E570...ehm cenowo jeszcze dla mnie nie osiagalny...)...natrafiłam na taki oto jego opis...

Co to do cholery jest krokomierz?! Dzięki niemu poznam wielką tajemnicę ile kroków mam do kibla czy jak?! Typ zapachu (no comments...), Biorytm (no fakt, bez niego nie wiedziałabym, że wypieprzyli mnie z pracy bo wskaźnik intelektualny miałam na -99...), współczynnik wzros/waga...o żesz...czuje, że przy każdorazowym jego wyliczaniu ciełabym cię klapką od telefonu, Licznik kalorii (nie no...plisss), kalendarzyk (małżeński?), Lista zakupów (?) o kurwa...jeszcze tylko gratisy do telefonu w postaci smyczy i kagańca i jesteśmy na poziomie reklamy Mobilking...nie ma opcji se kupuje Nokie...

Indiana Jonesowa i Amazonki Mrocznej Poczty

Indiana Jonesowa była na poczcie. Zdarza jej się to od czasu do czasu, ale nienawidzi tego miejsca, które wciąż tkwi pod flagą "Niby jest kapitalizm a my nadal w komunie". Wieczne kolejki, nic nie działa, niczego nie można załatwić, a Panie z okienek przelewają swoją "radość" z pracy na wszystko co się rusza i nosi nazwę petent (klient?). Indiana Jonesowa weszła pewnym krokiem, przygotowana na wszystko, mająca ripostę na każdą złośliwość czy niegrzeczność...podeszła do okienka z funkcją "Wpłaty i wypłaty", odstała 20 minut, zdążyła zauważyć, że Amazonka z Okienka ma bojowy nastrój dlatego Jonesowa przygotowała tajny atak pt "Co ty mi tu będziesz pierdolić!", a kiedy nadeszła jej kolej podała rachunki do zapłacenia i ....nic...Amazonka zabrala rachunki i zaczeła dość sprawnie wklepywać wszystko do komputera...hmmm...Indiana Jonesowa przypomniała sobie coś bardzo ważnego i chciała zapytać Amazonkę z Okienka dlatego wzieła oddech, ale się powstrzymała...

Indiana Jonesowa - Yyyyyy...
Amazonka z Okienka - Taaaaa?...
IJ - E nic...chciałam o coś zapytać, ale teraz Pani zajęta jest wklepywaniem do komputera..
AzO - Niech Pani śmiało mów...ja mam rozdwojenie jaźni...
IJ - Znaczy, że co?...schizofrenię?

Indiana Jonesowa znów została pobita...nic nie załatwiła i nie dowiedziała się tego co ją interesowało...i do tej pory nie wie o co do cholery Amazonce z okienka chodziło?!


 

piątek, 11 lipca 2008
...się przygotowujemy...

Przygotowania do wyjazdu pod namiot powiedzmy, że idą pełną parą...namiot mamy (6ścio osobowy, bo przecież gnieździła się razem z całym tym mantlem na 30 cm kwadratowych nie będę...), szafka składana jest (bo nie będziemy przecież w każdym kącie upychać ciuchów i deptać po swoich majtkach), lodówka przenośna jest (nie mam zamiaru hodować muszek owocówek), skaładane krzesła są (popołudniowe kontemplacje przy stoliku i wśród natury), śpiwory materac, lampka wszystko jest...zbieraliśmy ten cały majdan rok...bo dokładnie rok temu odkryłam, że bycie pod namiotem to jest to co Indiana Jonesowa lubi najbardziej...to nic, że wypad był AŻ jednodniowy i jednonocny ehm...damy radę...taaa ma ktoś sposób na dezynfekcję kibla, z którego korzystają dziennie setki ludzi...nie?...dobrze że okolica drzewiasto-krzaczasta....

a jedziemy o tu... 

          

...jak pączek w maśle...

...ostanie miesiące upłyneły pod znakiem zmian i nowości. Rzuciłam w pizdu starą robotę, a na pytanie mojego starego szefa: "Ależ Indiana WHY?!" jak w mordę strzelił pasowało "For money!". Teraz mam śliczny komputer, płaski monitor, własną małą kuchenkę, zajebistego szefa, wyjazdy integracyjne do 4 gwiazdkowych hoteli, szkolenia, a po 3 miesiącach wypłatę większą niż po 2 latach tkwienia w poprzedniej robocie. Więk jak ktoś mi mówi, że w Polsce nie ma roboty to mam ochotę lać po tych leniwych pyskach.
AAAAA no i wynajeliśmy mieszkanie, wyremontowane w rekordowym tempie 1 miesiąć...tylko łazienkę zostawilśmy tak jak jest (nie bedziemy cudzego mieszkania robić na glanc...), ale po tych 6 miesiącach pomieszkiwania to już nawet niebieska, odrapana tapeta oraz brązowa wykładzina PCV jest delux...ważne, że jesteśmy razem....

poniedziałek, 20 sierpnia 2007
Romantyzm jest u mnie na pierwszym miejscu...
piątek, 17 sierpnia 2007
Chyba jednak dobrze jest...
Nowa wieża nabyta (choć okazało się, ża starą można było naprawić...), prezent dla Pabla również, że już nie wspomnę o rozpieszczaniu samej siebie przez to na koncie pustki takie, że aż mi odsetki z samotności umierają. W pracy jestem daleko za Kambodżą i jak tak dalej pójdzie to mnie nawet w rozwoju Antarktyka prześcignie, ale nie przejmuje się bo przecież jestem mega wyjebista (też czujecie, że sobie wmawiam?...), wieszając obraz zrobiłam sobie śliczną dziurę i mam chęć samej sobie dać w pysk, jakiś gówniarz ustąpił mi miejsca (!) w tramwaju słowami "Proszę uśiąść ja jestem młody postoje.." (!!) no czemu ja się pytam biednemu zawsze gówno w twarz?...dlaczego?!
piątek, 02 lutego 2007
Babski wieczór....
Babskie spotkanie...cztery nas było...powspominałysmy czasy liceum, pośmiałyśmy się....bo teraz jedna już po ślubie z małym dzieckiem, druga biznes łoman, trzecia ma zamiar już na stałe zostać w Angli (nie dziwię się) i ułożyć sobie życie z mężczyzną, który da jej wszystko czego szuka no i ja...z Pablem przy boku i masą problemów...są chwile, że tęsknie za beztroskim życiem licealnym, szalonymi imprezami....dorosłość nie jest cool...to dżungla, problem w tym, że nie awsze wiemy jak się w niej poruszać...
23:19, jonesowa
Link Dodaj komentarz »
środa, 31 stycznia 2007
Wypłata...
Dostałam wypłatę...955,50 zł...tak zostaje wyceniona co miesiąc moja matura, studia wyższe oraz podyplomowe...wyjebiście...a oni się kurwa dziwią, że młodzi im emigrują...jakby mieli żyć za mniej niż tysiaka miesięcznie też by spierdalali...taaaa...a mnie tu trzyma rodzina, moje miasto, moje miejsca, to, że jestem u siebie...się robię na starość sentymentalna psia jego mać...
niedziela, 28 stycznia 2007
Jest dobrze czyli jest źle...
No to wyjaśniłyśmy sobie z Długą to i owo...ulżyło mi, ale też spotęgowało dziwne uczucie i te cholerne motyle w brzuchu...taaaaa....ciekawe co z Czarną? Z nią to już kompletnie kontakt zatraciłam...a przyjaźnimi się 20 lat....kawał czasu, wspólnych wspomnień, zdarzeń, smutków i starczyło, że wyjechała do Warszawki, a już się jej światopogląd zmienił, przeżywa drugą młodość psia jego mać! Pracować nie musi, bo rodzice dobrze zarabiają, po skończeniu studiów na studium policealne poszła! Tak tak. Wcale mi się nie pokręciła na studium...i praca na nią czeka...a ja kurwa rok szukałam...i generalnie dyplom magistra oraz studiów podyplomowych to nawet do podtarcia tyłka nie mogę użyć, bo za twarda okładka...Ale co ja się unoszę ważne, że zdrowa jestem na ciele bo z psyche gorzej :) nikt przecież nie jest doskonały nie?