...BO ŻYCIE TO NIEUSTAJĄCA PRZYGODA...
| < Listopad 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Popieram Kodeks Blogerów
piątek, 25 lipca 2008
...Jonesowa wyjeżdża...

...i wraca 8 sierpnia...może mi się uda skrobnąć parę zdań o ile na tej wsi łapie Erę...zdjęcia pokaże po powrocie, ale jak znam życie i warunki panujące pod namiotami to większość nie będzie się nadawała do pokazania :)) chyba że ktoś chce koniecznie zobaczyć Jonesową w tłustych strąkach, dresach i nowym image (jeśli tak to zapomnijcie...)

P.S. Jeśli ktoś zauważy pęzacego z prędkością światła Forda Mondeo kolor granat w kierunku Pomorza to proszę o uprzejme zjechanie na pobocze...Zwierz będzie na napojach energetyzujących a ja nie wiem jak się go wyłącza :)

czwartek, 24 lipca 2008
...Indiana Jonesowa w stanie Zen...

Mam stan Zen (co właściwie powinno się nazywać stanem jebiemie)od samego rana...czwartek...oczywiście jak mam iść na urlop to wszyscy nagle mają SprawyTakWażneŻeAch, a ja mam stan Zen..."Jonesowa trzeba pilnie wypełnić te dane i wysłać tu i tu!" - ZEN, "Jonesowa trzeba natychmiast zrobic ten raport!" - ZEN, "Jonesowa to, Jonesowa tamto, sramto i owamto!" - ZEN, ZEN i ZEN...

no...i właśnie stan Zen doprowadził mnie do tego, że nie zrobiłam nic, mam kupę papierów, zaraz wychodzę do domu, jutro ostatni dzień, a ja mam w tym momencie stan nie Zen bynajmniej a stan Jestem W Czarnej Dupie! łaaaaa!!!

środa, 23 lipca 2008
...a za oknem czarna dupa...

...Szaro, zimno, wieje, a sorry teraz dla odmiany leje...dobra koniec tego bezczynnego siedzenia na dupie...idę spuścić manto Zubilewiczowi...zaraz mi się humor poprawi...tak czuje....

piątek, 18 lipca 2008
...Indiana Jonesowa pisze list...

Droga redakcjo TVN

Piszę do Was, bo krew mnie zalała nagła! Za moim oknem szaro, zimno i ponuro. Zakładam ciepłą kurtkę i pełne buty. Na spacery nie chodzę, bo za zimno i za mokro. Sytuacja pogodowa bardzo źle wpływa na moje samopoczucie dlatego też jestem przygaszona, niewyspana i...podcurwiona. Apeluje więc do Was! Jeśli jeszcze raz podczas prognozy pogody pokażecie obraz z kamer zamieszczonych w nadmorskich miejscowościach, na którym świeci słonko, ludzie latają w slipach i szczerzą zęby z zadowolenie to jak mi Bóg miły osobiście tam pojadę i ropierdzielę te kamery!

Z wyrazami szacunku
Indiana Jonesowa

P.S.
Do Pana Zubilewicza.
Radzę Panu dzisiaj się postarać. Nie interesuje mnie jak Pan to zrobi, ale jeśli dzisiaj mi Pan nie powie, że u mnie będzie słońce i 26 stopni w weekend to sorry ale znajdę Pana...

poniedziałek, 14 lipca 2008
...jestem do resocjalizacji...
...piję Redsa Jabłkowego...
...jednocześnie gotuję botwinkę na jutro...
...właśnie zamiast dodać maggi dodałam Reedsa...
...jakoś nie czuję różnicy w smaku, ale to pewnie dlatego, że znieczulająca siła Reedsa zaczyna działać...
...Amen...
...Kobieta...kategoria odmienna...

...szukając wymarzonego dla siebie telefonu (w mym sercu nadal siedzi Samsung SGH-E570...ehm cenowo jeszcze dla mnie nie osiagalny...)...natrafiłam na taki oto jego opis...

Co to do cholery jest krokomierz?! Dzięki niemu poznam wielką tajemnicę ile kroków mam do kibla czy jak?! Typ zapachu (no comments...), Biorytm (no fakt, bez niego nie wiedziałabym, że wypieprzyli mnie z pracy bo wskaźnik intelektualny miałam na -99...), współczynnik wzros/waga...o żesz...czuje, że przy każdorazowym jego wyliczaniu ciełabym cię klapką od telefonu, Licznik kalorii (nie no...plisss), kalendarzyk (małżeński?), Lista zakupów (?) o kurwa...jeszcze tylko gratisy do telefonu w postaci smyczy i kagańca i jesteśmy na poziomie reklamy Mobilking...nie ma opcji se kupuje Nokie...

piątek, 11 lipca 2008
...się przygotowujemy...

Przygotowania do wyjazdu pod namiot powiedzmy, że idą pełną parą...namiot mamy (6ścio osobowy, bo przecież gnieździła się razem z całym tym mantlem na 30 cm kwadratowych nie będę...), szafka składana jest (bo nie będziemy przecież w każdym kącie upychać ciuchów i deptać po swoich majtkach), lodówka przenośna jest (nie mam zamiaru hodować muszek owocówek), skaładane krzesła są (popołudniowe kontemplacje przy stoliku i wśród natury), śpiwory materac, lampka wszystko jest...zbieraliśmy ten cały majdan rok...bo dokładnie rok temu odkryłam, że bycie pod namiotem to jest to co Indiana Jonesowa lubi najbardziej...to nic, że wypad był AŻ jednodniowy i jednonocny ehm...damy radę...taaa ma ktoś sposób na dezynfekcję kibla, z którego korzystają dziennie setki ludzi...nie?...dobrze że okolica drzewiasto-krzaczasta....

a jedziemy o tu... 

          

piątek, 17 sierpnia 2007
Chyba jednak dobrze jest...
Nowa wieża nabyta (choć okazało się, ża starą można było naprawić...), prezent dla Pabla również, że już nie wspomnę o rozpieszczaniu samej siebie przez to na koncie pustki takie, że aż mi odsetki z samotności umierają. W pracy jestem daleko za Kambodżą i jak tak dalej pójdzie to mnie nawet w rozwoju Antarktyka prześcignie, ale nie przejmuje się bo przecież jestem mega wyjebista (też czujecie, że sobie wmawiam?...), wieszając obraz zrobiłam sobie śliczną dziurę i mam chęć samej sobie dać w pysk, jakiś gówniarz ustąpił mi miejsca (!) w tramwaju słowami "Proszę uśiąść ja jestem młody postoje.." (!!) no czemu ja się pytam biednemu zawsze gówno w twarz?...dlaczego?!
środa, 31 stycznia 2007
Wypłata...
Dostałam wypłatę...955,50 zł...tak zostaje wyceniona co miesiąc moja matura, studia wyższe oraz podyplomowe...wyjebiście...a oni się kurwa dziwią, że młodzi im emigrują...jakby mieli żyć za mniej niż tysiaka miesięcznie też by spierdalali...taaaa...a mnie tu trzyma rodzina, moje miasto, moje miejsca, to, że jestem u siebie...się robię na starość sentymentalna psia jego mać...
niedziela, 28 stycznia 2007
Jest dobrze czyli jest źle...
No to wyjaśniłyśmy sobie z Długą to i owo...ulżyło mi, ale też spotęgowało dziwne uczucie i te cholerne motyle w brzuchu...taaaaa....ciekawe co z Czarną? Z nią to już kompletnie kontakt zatraciłam...a przyjaźnimi się 20 lat....kawał czasu, wspólnych wspomnień, zdarzeń, smutków i starczyło, że wyjechała do Warszawki, a już się jej światopogląd zmienił, przeżywa drugą młodość psia jego mać! Pracować nie musi, bo rodzice dobrze zarabiają, po skończeniu studiów na studium policealne poszła! Tak tak. Wcale mi się nie pokręciła na studium...i praca na nią czeka...a ja kurwa rok szukałam...i generalnie dyplom magistra oraz studiów podyplomowych to nawet do podtarcia tyłka nie mogę użyć, bo za twarda okładka...Ale co ja się unoszę ważne, że zdrowa jestem na ciele bo z psyche gorzej :) nikt przecież nie jest doskonały nie?